Gmina Jordanów
Gmina Jordanów

Polski :: English :: Deutsch :: Italiano
NAPRAWA. Na osiedlu Żegleń system się nie sprawdził Drukuj E-mail
poniedziałek, 27 marzec 2006
Gazeta Krakowska
Oczekują zmian
Przez dwa tygodnie droga do naszego osiedla była nieprzejezdna, zasypana śniegiem. Musiałem trzymać samochód na dole. Nie mogłem dojechać do domu. A co by było, gdyby ktoś potrzebował pomocy lekarza? Albo wybuchłby pożar? Na naszej roli mieszkają prawie same starsze osoby. Nie mamy sprzętu i nie jesteśmy w stanie odśnieżyć 500 metrów drogi – skarży się Jerzy Miśkowiec z Żeglenia Dolnego.
Od 1994 roku pertraktował z gminą o utwardzenie, a następnie wyasfaltowanie drogi. Sam ze swej kieszeni wyłożył kilka tysięcy złotych, kupując ponad 20 samochodów tłucznia przeznaczonego na podkład. I w końcu w 2002 roku gmina położyła asfaltowy dywanik.
Korespondencja od nowa
Po dwóch latach naprawianin był zmuszony ponownie wszcząć korespondencję z urzędem gminy. Tym razem chodziło o zimowe utrzymanie gminnego traktu. Niestety , nie uzyskał w tej kwestii satysfakcjonującej odpowiedzi. Urząd odesłał Jerzego Miśkowca do sołtyski, która miała przyznane na ten cel pieniądze.
W gminie bowiem uchwalono, że każda z miejscowości otrzyma 3 tysiące złotych. Pieniądze te mają pokryć koszty paliwa zużytego przez mieszkańców, którzy angażując własny sprzęt, we własnym zakresie mają utrzymać przejezdność dróg w zimie. System ten wielu zadawala, więc się nie skarżą. Ale jak widać, nie wszędzie się sprawdził. –My nie mamy takich możliwości. Nikt z nas nie ma ciągnika. Dużo osób tu mieszkających, jest już starszych i nie ma siły szuflować łopatą. A młodsi pracują i nie mają czasu. Jak nas zasypie to nie mogą nawet zawieść na wózku mleka do gościńca- skarży się Marianna Miśkowiec.
Co to będzie?
Obok nie stoi schorowany 65-letni Jerzy Kiełbasa. Chociaż sam nie czuje się najlepiej, z troską w głosie mówi o swojej siostrze. Z powodu choroby została w domu. Cierpi na nadciśnienie. Brat obawia się, co będzie, jeżeli jej stan się pogorszy, a lekarz nie będzie mógł na czas dotrzeć do chorej z powodu nieprzejezdnej drogi.
Mieszkanką ostatniego domu w osiedlu Żegleń Dolny jest 76-letnia Maria Janowiec. –Ludzie nie wystąpili o odszkodowanie za przekazane grunty na drogę, chociaż mieli do tego prawa, a dzisiaj kładzie się im kłody pod nogi i mówi, że sami mają sobie odśnieżać- żali się Jerzy Miśkowiec.
A pieniądze się kończą
Tej zimy drogę do osiedla Żegleń odśnieżał kilka razy operator ciągnika, który ma za zadanie utrzymać w dobrym stanie chodnik, biegnący wzdłuż drogi krajowej. –Zawsze dzwoniłem po niego, jak było tyle śniegu, że nie można już było przejechać. Czekaliśmy do ostatniej chwili, bo kiedy zadzwoniłem po raz czwarty tej zimy, to powiedział mi, że ostatni raz przyjedzie, bo pieniądze się już kończą- mówi Miśkowiec...
Może będzie lepiej za rok
Przyjęty system pozwala na odśnieżanie półspołeczne i ograniczenie kosztów. Coraz więcej dróg obejmuje odśnieżanie. Jeszcze parę lat temu nie było dróg asfaltowych, prowadzących do osiedli. Było też mniej samochodów.
Niedawno odbyły się zebrania wiejskie. Jest podsumowanie na temat zimowego utrzymania. Oprócz Naprawy mieliśmy jeszcze jedno zgłoszenie. Przed przyszłą zimą zastanowimy się, jak rozwiązać ten problem – zapewnia wójt.
Elżbieta Machoczek

< Poprzedni